Aktualności

  1. 500 LAT KRAKOWSKIEGO ZYGMUNTA

    Pięćsetlecie dzwonu Zygmunta w Krakowie

    Poniżej publikujemy wywiad udzielony przez Piotra Jamskiego w Radio Podlasie

    Sub una Campana / Pod jednym Dzwonem – to krakowski projekt świętowania 500 lecia zawieszenia dzwony Zygmunt na wieży archikatedry wawelskiej. Składają się nań sesja naukowa, uroczyste zgromadzenie dzwonników wawelskich, msza święta, pokaz obrazu Jana Matejki „Zawieszenie dzwonu Zygmunta na wieży katedry w Krakowie w 1521 roku”, balet przygotowany przez krakowski zespół Cracovia Danza, konkursy muzyczne, spektakl multimedialny 9 lipca o godz. 21.00, zaś cztery dni później o godzinie 17.00 wyruszy Korowód Zygmuntowski z makietą dzwonu w naturalnej wielkości, która przemierzy ulice Krakowa by dotrzeć na Wawel.

    I tu wybrzmi dzwon nagrany Przez Pana…

    “Spiżowy kolos od 1521 roku rozbrzmiewa w czasie największych kościelnych świąt, ale też w ważnych dla narodu chwilach” i do dziś jest ważną częścią katedry.

    Razem ze mną jest historyk sztuki Piotr Jacek Jamski, który przybliży nam historię nestora dzwonów polskich…

    Dzwon Zygmunt czy Dzwon Zygmunta?

    Obie te formy są poprawne. Pierwsza odnosi się do imienia świętego Zygmunta Burgundzkiego, jednego z patronów instrumentu, a zarazem patrona fundatora Zygmunta I Starego. Obok przedstawienia plastycznego króla znajduje się przedstawienie św. Stanisława Biskupa. Św. Zygmunt to król Burgundów z VI wieku o dość burzliwym życiorysie zakończonym śmiercią w wyniku wrzucenia go z rozkazu Chlodomera króla Franków do studni. Uznany za pierwszego męczennika wśród chrześcijańskich władców, stanowił przez wieki wzór dla królów i książąt. Kult św. Zygmunta jest obecny na ziemiach Królestwa Polskiego od XII wieku, szczególnie w Katedrze płockiej, gdzie przechowywane są jego relikwie. Jeśli mówimy „dzwon Zygmunta”, to raczej akcentujemy rolę fundatora dzwonu, który przez świadków jego odlania i zawieszenia była zwany Magna Campana Regia – czyli Wielkim Dzwonem Królewskim.

    Przygotowania do odlewu kolosa rozpoczęto w roku 1520. Pracami kierował pochodzący z Norymbergi mistrz Hans Beheim. Przez kilka miesięcy był cyzelowany, by po spektakularnym inżyniersko wciągnięciu na wawelską wieżę 9 lipca 1521 roku, znalazł się na przeznaczonym mu miejscu. Pierwszy raz zadzwonił w wigilię wigilii uroczystego obchodu kolejnej rocznicy Bitwy pod Grunwaldem, czyli 13 lipca, by dwa dni później głosić chwałę Dynastii i Oręża Rzeczpospolitej.

    Może nieco liczb? Na przykład ile waży Zygmunt?

    Dzwon wawelski jest obecnie trzecim pod względem wagi instrumentem w Polsce. Jego waga to 9650 kg czyli prawie 10 ton, ma 242 cm średnicy dolnej czyli 13 łokci i 1 piędź, jego dzisiejsze serce waży 323 kilogramy.

    Ilu dzwonników musi go uruchamiać?

    Obecnie do bezpiecznego wzbudzenia dźwięku Zygmunta zatrudnionych jest jednocześnie 12 dzwonników. Kilku następnych jest w odwodzie. Jest to praca ciężka, wymagająca sprawności, siły fizycznej, gibkości, opanowania, umiejętnego współdziałania całego zespołu. Posługa w katedrze to niezwykle ważny element życia dla dzwonników, którzy wywodzą się z różnych środowisk. Obok profesora staje ramię w ramie rzemieślnik, by w chwilach uroczystych przez 8 minut bić i pięknym, dostojnym, głębokim głosem obwieszczać chwile ważne dla katedry, Krakowa i Polski.

    W promieniu ilu kilometrów można usłyszeć bicie dzwonu?

    Zygmunt wytwarza dźwięki ponad 110 decybeli, choć kiedy już stajemy w okolicach plant, jest to około 70 decybeli. Według krakowian słychać Zygmunta w odległości 30 kilometrów. Jest to prawdopodobne, ale czy tak daleko wypuszczałby się w czasie świąt prawdziwy mieszkaniec grodu Kraka? Myślę, że dźwięk jego, wzmocniony współczesnymi technicznymi rozwiązaniami, dociera znacznie dalej. Jestem przekonany, że barwa zygmuntowskiego dzwonu jest znana większości Polaków. To symbol potęgi Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego w czasie jego odlania, dowód pobożności Zygmunta I Starego, wielowiekowy znak trwałości dziejów Rzeczpospolitej. Jeden z najważniejszych polskich zabytków kultury materialnej i niematerialnej.

    Czy obowiązuje kalendarz, według którego uruchamiany jest Dzwon Zygmunt?

    To jest oczywiste! Chociażby z racji, że za pracę wymagana jest płaca. Tak się dzieje do dziś. Bezpośrednio po dzwonieniu dzwonnicy otrzymują zapłatę w gotówce, która choć jest niemal symboliczna, to na piwo w krakowskiej restauracji wystarczy. Tak na jedno piwo… Przed pięcioma wiekami dzwoniono Zygmuntem ponad 100 razy. W roku 1888 został przyjęty regulamin dla dzwonników zwany Ordynacją i od tego czasu mamy zaplanowanych około 30 dzwonień rocznie. Według Andrzeja Bochniaka, jednego z zasłużonych dzwonników wawelskich, dzwon Zygmunt wydał 12 milionów uderzeń.

    W jakim stanie jest obecnie dzwon Zygmunt, czy nie jest nadgryziony zębem czasu?

    Instrument ma się całkiem dobrze, w dobrej kondycji są jego struktura klosza, korona, jarzmo, drewniane oprzyrządowanie i konstrukcja nośna dzięki znakomitej opiece i regularnie przeprowadzonym pracom konserwatorskim, choć noszą ślady używania to to można ocenić jego stan na bardzo dobry. Kilkukrotnie miał problemy kardiologiczne, ale kto w takim wieku miałby serce jak dzwon. W XIX stuleciu serce było kilkukrotnie naprawiane, zaś w roku 2001 dokonano jego wymiany, przy czym nowe wydaje się sercem mocniejszym i trwalszym od pierwotnego. Jeśli nie wydarzy się coś nieprzewidzianego to dzwon ma szansę bić do czasu wytłuczenia jego ścian ponad 4000 lat. To jest perspektywa! Swoją drogą pierwotny hymn sportowych kibiców Cracovii, a od 1927 Wisły Kraków „Jak długo na Wawelu / Brzmi Zygmuntowski dzwon” odnosił się do wiary w trwanie tychże klubów, aż po kres funkcjonowania wawelskiego instrumentu. Jeśli jest to proroctwo to akcjonariusze przedsiębiorstw sportowych po podaniu naukowych obliczeń kampanologów mogą spodziewać się stałej i długoterminowej dywidendy.

    Czy obecne obchody będą miały wpływ na los innych dzwonów polskich?

    Mam nadzieję, że tak. Sukces medialny tych obchodów 500+ z całą pewnością uświadomi wielu z nas wagę i potrzebę funkcjonowania dzwonów w naszej audio sferze. Mam nadzieję, że rozpocznie się proces powoływania bractw dzwonniczych w innych miastach i ich mieszkańcy docenią fakt posiadania niepowtarzalnego instrumentu w swym otoczeniu. Mam nadzieję, że historycy sztuki i badacze dziedzictwa kulturowego dostrzegą potencjał badań nad historią ludwisarstwa.

    W czasie Mszy św. w katedrze na Wawelu z okazji 500. rocznicy zawieszenia Dzwonu abp Marek Jędraszewski modlił się, aby Zygmunt jak najczęściej dzwonił „Kościołowi na chwałę, Polsce na wielkość, Polakom na nadzieję”. Trudno nie dołączyć się do słów wypowiedzianych przez metropolitę krakowskiego.

  2. ZAKOPANY DZWON Z DUKLI

    Miłośnicy historii ze Stowarzyszenia Eksploracyjno-Historycznego „Galicja” oraz Prywatnego Muzeum Podkarpackich Pól Bitewnych w Krośnie odnieśli wielki sukces. Z inicjatywy dyrektora muzeum, Lesława Wilka podjęto próbę poszukiwań dzwonów ukrytych w czasie okupacji niemieckiej. Po przeprowadzeniu kwerend oraz wywiadów z miejscowymi mieszkańcami pamiętającymi czasy II wojny światowej grupa odnalazła na zboczu góry Zaśpit koło Trzcianny zakopany w roku 1941 dzwon. Osiemdziesiąt lat temu, 4 sierpnia 1941 wyszło z kancelarii Hansa Franka rozporządzenie władz Generalnego Gubernatorstwa dotyczące rekwizycji dzwonów, a tydzień później zarządzenia wykonawcze. Okupanci, odwołując się do sumień Polaków, które miały być poruszone walką armii niemieckiej z komunistyczną Rosją, wskazali dwutygodniowy termin koncentracji instrumentów i przewiezienia ich do hut w głębi Niemiec. Na całym obszarze Generalnego Gubernatorstwa doszło do masowych przemieszczeń dzwonów, za które miały odpowiadać władze starostw. W tym okresie z oddolnych inicjatyw społeczeństwa ukryto, zatopiono lub zakopano znaczną liczbę dzwonów. Podobnie postąpił wówczas jeden z zakonników dukielskich, który postanowił ukryć dzwony z kaplicy przy dawnej pustelni Jana z Dukli. Pustelnik Brat Paweł (Józef Ubas) doprowadził do zakopania przynajmniej dwóch dzwonów i po latach przekazał o tym wiedzę osobom mu pomagającym. Powojenna próba odkopania dzwonów pozwoliła przywrócić do użytku jeden z instrumentów o imieniu Michała Archanioła. Wykonano go w roku 1933 w ludwisarni Ludwika Felczyńskiego w Przemyślu jako jeden z trzech fundowanych w tym czasie dzwonów z okazji rocznicy 200 lecia beatyfikacji Jana z Dukli. Najprawdopodobniej należały one do oferowanej przez wytwórnię triady molowej cis (260 kg), E (150 kg) i gis (80 kg) lub durowej A (580 kg) Cis (290 kg) i E (150 kg), zaś za wymodelowanie dekoracji mógł być odpowiedzialny często angażowany przez ludwisarnię rzeźbiarz Józef Wilk. Po zmierzeniu i zważeniu instrumentu wiszącego obecnie na tymczasowej dzwonnicy będzie można wskazać z większą pewnością, jaki zestaw został zamówiony do kaplicy i jakiego instrumentu trzeba jeszcze odszukać lub doprowadzić do ponownego odlania, tak by w przyszłości przywrócić oryginalne brzmienie zestawu. Szczęśliwie na terenie Pustelni odnaleziono serce wykopanego dzwonu, tak że tego samego dnia można było usłyszeć jego głos.

    Los trzeciego dzwonu nie jest znany. Być może został on zarekwirowany przez Niemców i zapewne przelany, choć jest prawdopodobnym, że oddalona od centrum administracyjnego okupanta Pustelnia Jana z Dukli nie oddała żadnego instrumentu na potrzeby walki z bolszewizmem. Życzymy Kolegom z Podkarpacia dalszych sukcesów i mamy nadzieję, że przykład tegoroczny przyczyni się do podjęcia przez inne podobne grupy kolejnych inicjatyw odzyskiwania ukrytych dzwonów.

    DEKORACJE:

    Dzwon 1 (odnaleziony po II wojnie światowej): „W 200-TNĄ ROCZNICĘ BEATYFIKACJI / OFIARUJĄ TEN DZWON BŁ. JANOWI / MIESZKAŃCY MIASTA DUKLI / I CAŁA OKOLICA”; „W ODLEWNI / LUDWIKA FELCZYŃSKIEGO / W PRZEMYŚLU”. Plakieta z wizerunkiem Michała Archanioła oraz prośbą o modlitwę wstawienniczą.

    Dzwon 2 (odnaleziony w 2021 r.): „W 200-TNĄ ROCZNICE BEATYFIKACJI R. 1933 / OFIARUJĄ BŁ. JANOWI Z DUKLI / ŚLĄZACY I WIELKOPOLANIE”. Plakieta plakietę z wizerunkiem św. Franciszka z Asyżu wraz z prośbą o modlitwę wstawienniczą „ŚW. FRANCISZKU MÓDL SIĘ ZA NAMI”.

    Serdecznie dziękujemy Stowarzyszeniu Eksploracyjno-Historycznemu „Galicja” oraz Prywatnemu Muzeum Podkarpackich Pól Bitewnych w Krośnie za możliwość publikacji udostępnionych fotografii.

    PJ

  3. POŻYCZONE DZWONY

    Dzwony pożyczone. Studia historyczne i prawne nad problematyką strat dóbr kultury to najnowsza, wydana w 2020 roku przez Instytut Zachodni publikacja dr hab. Marcelego Tureczka, współzałożyciela portalu ludwisarstwo.pl. Dotyczy ona prawnych aspektów dziedzictwa kulturowego dawnych niemieckich prowincji wschodnich. Na przykładzie przemieszczanych w czasie II wojny światowej dzwonów, autor poddał analizie nieznane dotychczas materiały archiwalne, w sposób erudycyjny opisując jeden z wielu węzłowych sporów niemiecko-polskich dotyczących obiektów kultury. Generalizując, przynależność poszczególnych zabytków rozpatrywana jest przez stronę polską i niemiecką z dwóch przeciwstawnych pozycji. Pierwsza odwołuje się do zasady partynencji terytorialnej i opierając się na Konwencji Haskiej, postuluje pozostawienie lub przywrócenie danych obiektów do ich pierwotnej lokalizacji. Druga wskazuje na niezbędność funkcjonowania obiektu z grupą osób, która przyczyniła się do jego powstania lub współtworzyła wzajemne związki. W przypadku olbrzymich zmian społecznych, narodowościowych, wyznaniowych i administracyjnych, jakie nastąpiły na omawianym obszarze po zakończeniu II wojny światowej status dziedzictwa kulturowego nadal pozostaje w fazie ścierania się poglądów. Publikacja Marcelego Tureczka z całą pewnością przyczynia się do poznania przyczyn i mechanizmów działań podejmowanych lub zaniechanych przez obie strony sporu. Uwypuklenie prawnych aspektów, które determinowały i nadal determinują postawy współczesnych wobec dziedzictwa na coraz bardziej uwspólnianym obszarze świadomości historycznej, ma szansę przyczynić się do zrozumienia wzajemnych postaw. Daje również nadzieję na wypracowanie ujednoliconego podejścia do problemów rozpoznania i dalszego funkcjonowania obiektów kultury materialnej, w tym dzwonów, jako nośników kultury i pamięci.

    Publikację można zamówić pod adresem: https://www.iz.poznan.pl/ksiegarnia/pl/strona-glowna/192-dzwony-pozyczone.html

    22 stycznia o godzinie 15.00 będzie możliwość posłuchać autora w czasie spotkania on-line organizowanego przez Instytut Zachodni.

  4. Zmarł rosyjski kampanolog Sergiej Aleksiejewicz Starostienkow

    Sergiej Aleksiejewicz Starostienkow na dzwonnicy monasteru w Borisoglebsku fot. P. Jamski 2014

    Wczoraj, 3 stycznia 2021, po ciężkiej chorobie zmarł Sergiej Aleksiejewicz Starostienkow (Сергей Алексеевич Старостенков) etnograf, kampanolog, kolekcjoner, wiceprezydent Stowarzyszenia Sztuki Dzwonniczej Rosji. Człowiek o fantastycznej energii przekuwający idee w czyn i budzący swym entuzjazmem innych do poznawania kultury. Jedna z najważniejszych osób integrujących środowisko znawców i miłośników dzwonów w Rosji, która walnie przyczynił się ocalenia i propagowaniu tej niezwykle ważnej dla prawosławia części dziedzictwa kulturowego. Świętej Pamięci Sergiej Aleksiejewicz ze względu na swą niezwykle ujmującą osobowość, mądrość życiową, gotowość niesienia pomocy, niezwykłą umiejętność prowadzenia rozmów (z których zawsze coś wynikało), profesjonalizm i młodzieńczy zapał badacza był Człowiekiem, którego nie da się zapomnieć.

    Redakcja portalu składa szczere kondolencje Rodzinie, wszystkim Przyjaciołom i Współpracownikom. Będziemy o nim pamiętać!

    Редакция Ludwisarstwo.pl скорбит о потере и выражает искренние соболезнования семье, друзьям и коллегам Сергeя Алексеевичa Старостенковa. Мы будем помнить Eго!

  5. Exhibition: Church Bells in Eastern Europe 1914-1945

    The exhibition “Church Bells of Eastern Europe. 1914-1945” prepared a few years ago as part of the Heuright program coordinated by Andrzej Jakubowski is now available on our website.

    The Institute of Art of the Polish Academy of Sciences holds a large collection of historic survey photography of the region placed between the territories of two EU member states (Poland and Lithuania) and the bordering countries of Belarus and Ukraine, called within the Polish historiographic tradition  ‘the Eastern Borderlands.’ This is a mosaic of small, often vestigial collections from the turn of the 19th century up to the outbreak of the Second World War, once belonging to various institutions, societies, amateur photographers, etc. Dominated by architectural and artistic heritage, it includes folk art, ethnography, and landscape.

    Cast out of bronze and safely mounted on high towers they could not escape the ravages of war. In particular, during the First World War, they were removed en masse by all of the belligerent parties as a prime material for weapons. Transported in chaos, stored in distant places, in many cases, they have never returned to their places of origin. The exceptional wartime surveys of bells consisting of measurements, descriptions, drawings, tracings, plaster-casts, and photography are today the only material traces of this bygone material and sound heritage. Photography again is the most telling evidence of its importance and dramatic fate. The pictures capture not only the bells themselves, but the acts of their removal and destruction, the endless “bell fields,” and the difficult work of the surveyors. Photography was also an irreplaceable witness of the peoples and communities once inhabiting these lands be it in the ethnographic type genre or ethnographic surveys.

    We invite you to see the exhibition

  6. Brązowy Psikus we Wronkach

    Brązowa rzeźba osiołka zaprzężonego do mleczarskiego wózka została odsłonięta 8 maja 2016 roku na Rynku we Wronkach, pow. szamotulski, woj. wielkopolskie w siedemdziesiątą pierwszą rocznicę zakończenia II wojny światowej, a siedemdziesiąt pięć lat po wydarzeniach, które rozsławiły to zwierzę.

    20 kwietnia 1941 r. osiołek Psikus zakłócił lokalne uroczystości urodzin Adolfa Hitlera, zorganizowane na wronieckim rynku przez okupacyjne niemieckie nazistowskie władze, rycząc w trakcie wciągania flagi na maszt. Według przekazów naocznych świadków Psikus został pobudzony do tej profanacji wojskowymi fanfarami. Nieświadome powagi sytuacji zwierzę zostało skatowane wraz z obsługującym je mleczarkiem i przygodnymi gapiami przez bojówki Sturmabteilung (SA) i Hitlerjugend, lecz szczęśliwie przeżyło wojnę i przez kilka lat po jej zakończeniu pracowało nadal dla mleczarni.

    Robert Sobociński, rzeźba Osiołka Psikusa, Wronki, 2016, fot. T. Łuczak, 2020

    Brązowy odlew jest dziełem poznańskiego artysty rzeźbiarza, Roberta Sobocińskiego, twórcy licznych uznanych i lubianych pomników, m. in. Ofiar Katynia i Sybiru, Starego Marycha, Zygi Latarnika i koziołków w Poznaniu, Kufra Reymonta, Lampiarza czy Fotelu Jaracza w Łodzi, Stanisława Wokulskiego w Skierniewicach, a także Fryderyka Szopena oraz Polskich Sił Zbrojnych w Wielkiej Brytanii czy Dantego Alighieri we Francji.

    sygnatura Roberta Sobocińskiego, fot. T. Łuczak, 2020

    Wroniecki pomnik osiołka Psikusa rychło po pojawieniu się w przestrzeni publicznej stał się sięgającą poza granice regionu atrakcją turystyczną, równie często odwiedzaną przez mieszkańców. Dynamika postaci zwierzęcia jest wyjątkowo atrakcyjna i fotogeniczna. Dzieci i dorośli, pozując do zdjęć, obejmują osiołka za szyję, sadowią się na jego grzbiecie, a nawet gramolą się do jego wózka. Rzeźba stanowi zarazem bardzo udany przykład inteligentnej formy upamiętnienia rzeczywistych realiów niemieckiej okupacji w Polsce. Tego rodzaju realizacji nie sposób przecenić. Szczególnie w dobie nieustannego podejmowania prób przekłamywania historii drugiej wojny światowej w Polsce i zupełnie niezrozumiałych w tym kontekście ograniczeń programu nauki historii najnowszej w szkołach.

    Tablica pamiątkowa na Rynku we Wronkach, fot. T. Łuczak, 2020

  7. Trofiejny dzwon z Hirschberga

    Historia tego dzwonu skupia w soczewce zawiłości problemów wojennych strat zabytków na zachodnich terenach współczesnej Polski. Kilka lat temu do Zielonej Góry przyjechał jako gość konferencji epigraficznej znakomity litewski kampanolog, Gintautas Žalėnas. Miasto, jak pamiętam, mimo jesienno-szarej aury o tej porze roku, bardzo przypadło mu do gustu. Jakiś czas później dostałem e-maila z Kowna z informacją o “rodzynku dla mnie” jako podziękowanie za miłą opiekę. Mianowicie o niemieckim dzwonie z Hirschberg im Riesengebirge (obecnie polskiej Jeleniej Góry) w Witebsku (obecnie białoruskim Віцебскe).

    Co może robić niemiecka inskrypcja na dzwonie w Witebsku? Tłumaczenie okazało się łatwe i sensacyjne zarazem. Oto w Witebsku, skądinąd mieście partnerskim Zielonej Góry (zawsze przy rondzie koło Chynowa mijam tablicę z nazwami miast partnerskich), znajduje się dzwon, który pochodzi z tego miasta. Oba grody są słynne z festiwali piosenki popularnej, przy czym Witebsk bardziej jest “białoruskim Opolem” niż Zieloną Górą, choć i tam śpiewają głównie po rosyjsku.

    Witebsk, dzwon na terenie soboru pw. św. Zofii, fot. Elena Szatko, 2015

    Instrument wisiał przed wojną w protestanckiej farze: Zum Garten Christi, dziś rzymsko-katolickim kościele pod wezwaniem Matki Bożej Częstochowskiej. Został odlany w Berlinie w 1828 roku i trafił do świątyni w związku z budową wieży. Ale co on robi na terytorium Republiki Białoruś w soborze św. Zofii? no właśnie…

    W przechowywanych w Norymberdze aktach dotyczących dokonanej przez władze hitlerowskie koncentracji dzwonów nasz obiekt nie jest odnotowany. Nie ma go w wykazach dzwonów rezerwowych grup B i C. Nie ma go również w grupie D – czyli tych, których nie rekwirowano. Oznacza to, że musiał mieć grupę A i był przeznaczony do przetopienia.

    Trafił najprawdopodobniej na składowisko do Oranienburga lub pozostawał do końca wojny gdzieś na lokalnym magazynie lub też w ogóle nie zdążono go zdjąć, co jest jednak mniej prawdopodobne. Po zajęciu tych terenów lub samego Oranienburga przez Armię Czerwoną, pojechał jako łup wojenny na wschód. Nie była to sytuacja wyjątkowa. Już kilka obiektów z naszego terenu, np. zabytki ze Słońska udało się zidentyfikować w Rosji. Trafiały one do magazynów Muzeum im. A. C. Puszkina w Moskwie lub do któregoś z muzeów Petersburga, później bywało równie – a to na tereny poszczególnych republik radzieckich, a to pozostawały w Moskwie.

    Historia tego obiektu pokazuje jak skomplikowane są losy zabytków z terenów tzw. Ziem Odzyskanych. Zanim pojawiła się tu polska administracja, były to tereny niemieckie okupowane przez Armię Czerwoną. Wiele strat obiektów dziedzictwa kulturowego ma bardzo złożony charakter. Nastąpiły one jeszcze w okresie niemieckim ewakuowane w głąb Niemiec do stycznia 1945 roku, w okresie radzieckim, ale również w okresie polskim przynajmniej do końca lat 50. XX wieku, gdy prowadzono tu proceder, który można nazwać umownie “restytucją zastępczą”. Piszę „umownie”, bo pojęcie to ma swoje konkretne znaczenie prawne…

    Poniżej zamieszczamy odczyt inskrypcji, identyfikacja nie podlega dyskusji, a zdjęcia, sami zobaczcie….jakże zielonogórski dzwon oczekuje wzbudzenia na dzwonnicy prawosławnego soboru nad Dźwiną.

    Witebsk, dzwon na terenie soboru pw. św. Zofii, fot. Elena Szatko, 2015

    ANNO MDCCCXXVIII.

    NUR IHM ALLEIN SEY RUHM UND PREIS,

    DEM SCHOEPFER DER NATURI !

    ER SEGNE DEM GEWERBEFLEIS

    UND SCHIRME GRUENBERGS FLUR.

    ME MINIMAM HUIUS TURRIS SONOREM

    VIRGINES GRUNOBERGENSES PIETATIS

    SINGULARIS SPECIMEN POSTERIS PROBATURAE

    STIPE INTER SE COLLECTA ACQUISIVERE ET

    TEMPLO EVANGELICO DONO DEDERE.

  8. lato z dzwonami: Puckie skarby na najwyższym poziomie

    Nieczęsto w Polsce zdarza się, aby kościół posiadał na swoim terenie aż 6 dzwonów. Od tej reguły odstaje pucki kościół farny, który wyróżnia się ich rozmaitym zespołem.

    Puck to położone na Pomorzu Gdańskim miasteczko o bardzo bogatej historii.  Górujący nad miejscowością kościół farny pw. św. Piotra i Pawła został wybudowany między 1330 a 1400 rokiem.  Posiada cenne wyposażenie, w tym warte opisania sześć dzwonów.

    Dwa najstarsze – gotyckie, wiszą na kościelnej wieży. Mniejszy, pochodzący z przełomu XIV i XV wieku nie posiada bogatych zdobień ani napisów, a jedynie wizerunki monet.  Niestety są one już zatarte, co uniemożliwia ich odczytanie. Dzwon o średnicy 67 centymetrów wydaje ton e’’- wykonano go w profilu ciężkim. Większy gotycki, XV wieczny dzwon, o średnicy wynoszącej 90 centymetrów jest wart poświęcenia specjalnej uwagi. Na szyi posiada minuskułowy zapis – Pozdrowienia Anielskiego poprzedzonego słowami „hilf got”.

    Puck, dzwon autorstwa Christofa Oldendorfa z roku 1605, fot. A. Rzepczyński, 2020

    Pomiędzy słowami widnieją bogato zdobione przerywniki –  4 głowy Chrystusa, tarcza z lwem, tarcza z orłem i herb Wielkiego Mistrza Krzyżackiego. Na płaszczu herb powtórzono, przed słowem „hilf” – prawdopodobnie wyznacza początek inskrypcji. Ciekawostką jest to, że dzwon posiada niemieckie oznaczenie katalogowe „2/7/185” z czasów II wojny światowej. Prof. Krzysztof Kowalski w opracowaniu pt. „Inskrypcje na dzwonach gotyckich w Prusach” podaje, iż w trakcie wojny instrument ten został zakwalifikowany do najwyższej grupy D.

    Puck, dzwon autorstwa Christofa Oldendorfa z roku 1605, fot. A. Rzepczyński, 2020

    Stojący przy zewnętrznych ścianach prezbiterium dzwon, pochodzi z 1605 roku, a odlał go w Gdańsku Christof Oldendorf. Jest największym dzwonem puckiej fary – posiada średnicę 143 cm. Na płaszczu posiada bogato zdobiony wizerunek Śmierci Chrystusa, przez które przechodzi pęknięcie. Dzwon św. Piotr i Paweł posiada również inskrypcje, którym towarzyszą zdobienia w formie głów anielskich, a słowa oddzielone są poprzez dekoracyjne przerywniki.

    Puck, dzwon autorstwa Christofa Oldendorfa z roku 1605, fot. A. Rzepczyński, 2020

    Ponadto na wieży znajdują się 3 współczesne dzwony o imionach: Józef, Maryja oraz Piotr i Paweł, odlane w latach 2003-2004 w ludwisarni Anny i Wacława Felczyńskiego w Gliwicach. Przejęły one służbę swoich starszych poprzedników. Instrumenty te posiadają jednakowe ornamenty – anioły pod nimi motywy floralny. Dwa mniejsze, ważące około 350 i 700 kg, poza plakietami, nie zostały udekorowane wizerunkami. Największy z nowych, ważący około tony, ufundowany – jak głosi to napis na płaszczu – w XXV – lecie pontyfikatu papieża Jana Pawła II, posiada na sobie wizerunek krycyfiksu, a po drugiej stronie herb Pucka – lwa trzymającego łososia.

    Puck, dzwony ludwisarni Felczyńskich z Gliwic, fot. A. Rzepczyński, 2020

    To głosy tych nowych instrumentów płyną na co dzień nad rybackim miasteczkiem, Puckiem.

  9. Szklany dzwon w Harrachowie (Republika Czeska)

    W położonym cztery kilometry od polskiej granicy Harrachowie (Republika Czeska, kraj liberecki) od ponad trzystu lat działa huta szkła. Rzemiosło szklarskie kwitnie w tym rejonie Karpat od wieków, a po polskiej stronie jego najbliższe historyczne ośrodki znajdują się między innymi w Szklarskiej Porębie i Cieplicach.

    Miasto Harrachov założone zostało w XVII wieku jako wieś Doerfl, w następnym stuleciu przejęło nazwę od swoich właścicieli, rodziny Harrachów. Huta szkła uruchomiona została w 1712 roku na obszarze dawnej osady Nowy Świat, w 1945 roku przyłączonej do Harrachowa. W 1764 roku zakupił ją hrabia Arnost Quido Harrach, właściciel wsi. Na przełomie XIX i XX wieku osiągnęła status światowej rangi ośrodka szklarskiego, którego wyroby były bardzo wysoko cenione i honorowane licznymi medalami. W 1943 roku właściciele zostali zmuszeni do sprzedaży huty przez administrację III Rzeszy. Po 1945 roku znacjonalizowany przez komunistyczne władze Czech zakład kontynuował produkcję pod nazwą Crystalex. W 1993 r. huta została sprywatyzowana, a jej nowy właściciel w następnych latach uruchomił na jej terenie niewielki browar z restauracją oraz piwne spa. Oprócz huty na terenie kompleksu mieszczą się napędzana turbiną wodną szlifiernia z 1732 roku, działające w dawnym budynku administracyjnym od 1972 roku muzeum szkła oraz sklep firmowy.

  10. Św. Paulin z Noli

    Nola, katedra, dekoracja stropu scena Procesji św. Paulina z nowym dzwonem, fot. P.Jamski
    Nola, katedra, dekoracja stropu scena Procesji św. Paulina z nowym dzwonem, fot. P.Jamski

    22 czerwca kościół rzymsko-katolicki obchodzi wspomnienie Pontiusa Meropiusa Aniciusa Paulinusa po przyjęciu chrztu noszącego imię Paulin, zaś po zakończeniu w roku 431 posługi biskupiej w Campanii w mieście Nola oraz uznaniu po jego śmierci heroiczności cnót chrześcijańskich włączony w oficjalny poczet jako św. Paulin z Noli. Powszechnie uznaje się, że przyczynił się do implementowania dzwonów do powszechnego użycia w świątyniach chrześcijańskich.  Dzięki temu czczony jako patron ludwisarzy i dzwonników a miejmy nadzieję, że w niedługim czasie również patron kampanologów.

  11. Patrzaj w serce!

    Przygotowując się do środowiskowej dyskusji na temat polskiej terminologii kampanologicznej publikujemy słów kilka dotyczących zawiłości funkcjonowania serca dzwonu.

    Prócz tego do ucha znajdującego się w środku dzwonu przytwierdza się grubą skórę z karku jelenia, na której zawiśnie serce; winno być ono takiej długości, aby poza dzwon wystawało na szerokość piędzi i na końcu było grubsze na długość jednej dłoni, powyżej zaś cieńsze (…).

    Informacje na temat projektowania serc zostały zawarte już w opisie mnicha Teofila Schedula Diversarum Artium:
  12. Dzwony w gips zaklęte

    Żeby studiować dzwony Krakowa i wielu kościołów południowej Polski nie trzeba koniecznie wspinać się na wieże. Wystarczy zejść do piwnicy. Pałac biskupa Erazma Ciołka na ul. Kanoniczej w Krakowie, to nie tylko oddział Muzeum Narodowego w którym można oglądać jeden z najcenniejszych w Polsce zbiorów sztuki średniowiecznej i nowożytnej, oraz jedną z najstarszych w kraju kolekcji ikon.

    W średniowiecznych piwnicach urządzono studyjną ekspozycję kolekcji odlewów gipsowych. Jej początki wiążą się z wczesnym okresem działania Muzeum Narodowego: Władysław Łuszczkiewicz (1828-1900), pierwszy dyrektor Muzeum, pragnął ukazać całość dziejów sztuki polskiej, nie wyłączając rzeźby architektonicznej. Wzorował się na instytucjach takich jak paryskie Musée des Monuments Français, czy londyńskim South Kensington Museum (dzisiaj Victoria and Albert Museum), gdzie znajdują się kolekcje gipsowych odlewów z najcelniejszych przykłady sztuki krajowej lub światowej.