Колокололитейное Искусство Bellfounding Campanology Kampanologie Людвісарствo Kampanologia Zvonařství Kampanologie Zvonárstvo Kampanológia Кампанология Glockenkunde

Ludwisarstwo.pl powołane zostało przez grupę badaczy i miłośników tej części rzemiosła artystycznego. Sztuka odlewania i obróbki przedmiotów ze stopów zawierających miedź współtworzy od tysiącleci światowy zasób dziedzictwa kulturowego. Uzbrojenie, ozdoby ciała, przedmioty kultu, posągi, rzeźby, tablice nagrobne i kommemoratywne oraz dzwony od zawsze wzbudzały podziw ze względu na cenę, wytrzymałość materiału oraz kunszt rzemieślników i artystów. Wyroby z brązu i spiżu stały się synonimami mocy, trwałości, bogactwa. Chcielibyśmy w ramach proponowanej formuły wymiany doświadczeń, wyników badań, a także emocji poznawać wraz z Państwem na stronach niniejszego portalu ekscytujący świat ludwisarstwa i kampanologii na ziemiach Rzeczypospolitej.
Zapraszamy do lektury i współpracy!

  1. Brązowy Psikus we Wronkach

    Brązowa rzeźba osiołka zaprzężonego do mleczarskiego wózka została odsłonięta 8 maja 2016 roku na Rynku we Wronkach, pow. szamotulski, woj. wielkopolskie w siedemdziesiątą pierwszą rocznicę zakończenia II wojny światowej, a siedemdziesiąt pięć lat po wydarzeniach, które rozsławiły to zwierzę.

    20 kwietnia 1941 r. osiołek Psikus zakłócił lokalne uroczystości urodzin Adolfa Hitlera, zorganizowane na wronieckim rynku przez okupacyjne niemieckie nazistowskie władze, rycząc w trakcie wciągania flagi na maszt. Według przekazów naocznych świadków Psikus został pobudzony do tej profanacji wojskowymi fanfarami. Nieświadome powagi sytuacji zwierzę zostało skatowane wraz z obsługującym je mleczarkiem i przygodnymi gapiami przez bojówki Sturmabteilung (SA) i Hitlerjugend, lecz szczęśliwie przeżyło wojnę i przez kilka lat po jej zakończeniu pracowało nadal dla mleczarni.

    Robert Sobociński, rzeźba Osiołka Psikusa, Wronki, 2016, fot. T. Łuczak, 2020

    Brązowy odlew jest dziełem poznańskiego artysty rzeźbiarza, Roberta Sobocińskiego, twórcy licznych uznanych i lubianych pomników, m. in. Ofiar Katynia i Sybiru, Starego Marycha, Zygi Latarnika i koziołków w Poznaniu, Kufra Reymonta, Lampiarza czy Fotelu Jaracza w Łodzi, Stanisława Wokulskiego w Skierniewicach, a także Fryderyka Szopena oraz Polskich Sił Zbrojnych w Wielkiej Brytanii czy Dantego Alighieri we Francji.

    sygnatura Roberta Sobocińskiego, fot. T. Łuczak, 2020

    Wroniecki pomnik osiołka Psikusa rychło po pojawieniu się w przestrzeni publicznej stał się sięgającą poza granice regionu atrakcją turystyczną, równie często odwiedzaną przez mieszkańców. Dynamika postaci zwierzęcia jest wyjątkowo atrakcyjna i fotogeniczna. Dzieci i dorośli, pozując do zdjęć, obejmują osiołka za szyję, sadowią się na jego grzbiecie, a nawet gramolą się do jego wózka. Rzeźba stanowi zarazem bardzo udany przykład inteligentnej formy upamiętnienia rzeczywistych realiów niemieckiej okupacji w Polsce. Tego rodzaju realizacji nie sposób przecenić. Szczególnie w dobie nieustannego podejmowania prób przekłamywania historii drugiej wojny światowej w Polsce i zupełnie niezrozumiałych w tym kontekście ograniczeń programu nauki historii najnowszej w szkołach.

    Tablica pamiątkowa na Rynku we Wronkach, fot. T. Łuczak, 2020

  2. Trofiejny dzwon z Hirschberga

    Historia tego dzwonu skupia w soczewce zawiłości problemów wojennych strat zabytków na zachodnich terenach współczesnej Polski. Kilka lat temu do Zielonej Góry przyjechał jako gość konferencji epigraficznej znakomity litewski kampanolog, Gintautas Žalėnas. Miasto, jak pamiętam, mimo jesienno-szarej aury o tej porze roku, bardzo przypadło mu do gustu. Jakiś czas później dostałem e-maila z Kowna z informacją o “rodzynku dla mnie” jako podziękowanie za miłą opiekę. Mianowicie o niemieckim dzwonie z Hirschberg im Riesengebirge (obecnie polskiej Jeleniej Góry) w Witebsku (obecnie białoruskim Віцебскe).

    Co może robić niemiecka inskrypcja na dzwonie w Witebsku? Tłumaczenie okazało się łatwe i sensacyjne zarazem. Oto w Witebsku, skądinąd mieście partnerskim Zielonej Góry (zawsze przy rondzie koło Chynowa mijam tablicę z nazwami miast partnerskich), znajduje się dzwon, który pochodzi z tego miasta. Oba grody są słynne z festiwali piosenki popularnej, przy czym Witebsk bardziej jest “białoruskim Opolem” niż Zieloną Górą, choć i tam śpiewają głównie po rosyjsku.

    Witebsk, dzwon na terenie soboru pw. św. Zofii, fot. Elena Szatko, 2015

    Instrument wisiał przed wojną w protestanckiej farze: Zum Garten Christi, dziś rzymsko-katolickim kościele pod wezwaniem Matki Bożej Częstochowskiej. Został odlany w Berlinie w 1828 roku i trafił do świątyni w związku z budową wieży. Ale co on robi na terytorium Republiki Białoruś w soborze św. Zofii? no właśnie…

    W przechowywanych w Norymberdze aktach dotyczących dokonanej przez władze hitlerowskie koncentracji dzwonów nasz obiekt nie jest odnotowany. Nie ma go w wykazach dzwonów rezerwowych grup B i C. Nie ma go również w grupie D – czyli tych, których nie rekwirowano. Oznacza to, że musiał mieć grupę A i był przeznaczony do przetopienia.

    Trafił najprawdopodobniej na składowisko do Oranienburga lub pozostawał do końca wojny gdzieś na lokalnym magazynie lub też w ogóle nie zdążono go zdjąć, co jest jednak mniej prawdopodobne. Po zajęciu tych terenów lub samego Oranienburga przez Armię Czerwoną, pojechał jako łup wojenny na wschód. Nie była to sytuacja wyjątkowa. Już kilka obiektów z naszego terenu, np. zabytki ze Słońska udało się zidentyfikować w Rosji. Trafiały one do magazynów Muzeum im. A. C. Puszkina w Moskwie lub do któregoś z muzeów Petersburga, później bywało równie – a to na tereny poszczególnych republik radzieckich, a to pozostawały w Moskwie.

    Historia tego obiektu pokazuje jak skomplikowane są losy zabytków z terenów tzw. Ziem Odzyskanych. Zanim pojawiła się tu polska administracja, były to tereny niemieckie okupowane przez Armię Czerwoną. Wiele strat obiektów dziedzictwa kulturowego ma bardzo złożony charakter. Nastąpiły one jeszcze w okresie niemieckim ewakuowane w głąb Niemiec do stycznia 1945 roku, w okresie radzieckim, ale również w okresie polskim przynajmniej do końca lat 50. XX wieku, gdy prowadzono tu proceder, który można nazwać umownie “restytucją zastępczą”. Piszę „umownie”, bo pojęcie to ma swoje konkretne znaczenie prawne…

    Poniżej zamieszczamy odczyt inskrypcji, identyfikacja nie podlega dyskusji, a zdjęcia, sami zobaczcie….jakże zielonogórski dzwon oczekuje wzbudzenia na dzwonnicy prawosławnego soboru nad Dźwiną.

    Witebsk, dzwon na terenie soboru pw. św. Zofii, fot. Elena Szatko, 2015

    ANNO MDCCCXXVIII.

    NUR IHM ALLEIN SEY RUHM UND PREIS,

    DEM SCHOEPFER DER NATURI !

    ER SEGNE DEM GEWERBEFLEIS

    UND SCHIRME GRUENBERGS FLUR.

    ME MINIMAM HUIUS TURRIS SONOREM

    VIRGINES GRUNOBERGENSES PIETATIS

    SINGULARIS SPECIMEN POSTERIS PROBATURAE

    STIPE INTER SE COLLECTA ACQUISIVERE ET

    TEMPLO EVANGELICO DONO DEDERE.

  3. lato z dzwonami: Puckie skarby na najwyższym poziomie

    Nieczęsto w Polsce zdarza się, aby kościół posiadał na swoim terenie aż 6 dzwonów. Od tej reguły odstaje pucki kościół farny, który wyróżnia się ich rozmaitym zespołem.

    Puck to położone na Pomorzu Gdańskim miasteczko o bardzo bogatej historii.  Górujący nad miejscowością kościół farny pw. św. Piotra i Pawła został wybudowany między 1330 a 1400 rokiem.  Posiada cenne wyposażenie, w tym warte opisania sześć dzwonów.

    Dwa najstarsze – gotyckie, wiszą na kościelnej wieży. Mniejszy, pochodzący z przełomu XIV i XV wieku nie posiada bogatych zdobień ani napisów, a jedynie wizerunki monet.  Niestety są one już zatarte, co uniemożliwia ich odczytanie. Dzwon o średnicy 67 centymetrów wydaje ton e’’- wykonano go w profilu ciężkim. Większy gotycki, XV wieczny dzwon, o średnicy wynoszącej 90 centymetrów jest wart poświęcenia specjalnej uwagi. Na szyi posiada minuskułowy zapis – Pozdrowienia Anielskiego poprzedzonego słowami „hilf got”.

    Puck, dzwon autorstwa Christofa Oldendorfa z roku 1605, fot. A. Rzepczyński, 2020

    Pomiędzy słowami widnieją bogato zdobione przerywniki –  4 głowy Chrystusa, tarcza z lwem, tarcza z orłem i herb Wielkiego Mistrza Krzyżackiego. Na płaszczu herb powtórzono, przed słowem „hilf” – prawdopodobnie wyznacza początek inskrypcji. Ciekawostką jest to, że dzwon posiada niemieckie oznaczenie katalogowe „2/7/185” z czasów II wojny światowej. Prof. Krzysztof Kowalski w opracowaniu pt. „Inskrypcje na dzwonach gotyckich w Prusach” podaje, iż w trakcie wojny instrument ten został zakwalifikowany do najwyższej grupy D.

    Puck, dzwon autorstwa Christofa Oldendorfa z roku 1605, fot. A. Rzepczyński, 2020

    Stojący przy zewnętrznych ścianach prezbiterium dzwon, pochodzi z 1605 roku, a odlał go w Gdańsku Christof Oldendorf. Jest największym dzwonem puckiej fary – posiada średnicę 143 cm. Na płaszczu posiada bogato zdobiony wizerunek Śmierci Chrystusa, przez które przechodzi pęknięcie. Dzwon św. Piotr i Paweł posiada również inskrypcje, którym towarzyszą zdobienia w formie głów anielskich, a słowa oddzielone są poprzez dekoracyjne przerywniki.

    Puck, dzwon autorstwa Christofa Oldendorfa z roku 1605, fot. A. Rzepczyński, 2020

    Ponadto na wieży znajdują się 3 współczesne dzwony o imionach: Józef, Maryja oraz Piotr i Paweł, odlane w latach 2003-2004 w ludwisarni Anny i Wacława Felczyńskiego w Gliwicach. Przejęły one służbę swoich starszych poprzedników. Instrumenty te posiadają jednakowe ornamenty – anioły pod nimi motywy floralny. Dwa mniejsze, ważące około 350 i 700 kg, poza plakietami, nie zostały udekorowane wizerunkami. Największy z nowych, ważący około tony, ufundowany – jak głosi to napis na płaszczu – w XXV – lecie pontyfikatu papieża Jana Pawła II, posiada na sobie wizerunek krycyfiksu, a po drugiej stronie herb Pucka – lwa trzymającego łososia.

    Puck, dzwony ludwisarni Felczyńskich z Gliwic, fot. A. Rzepczyński, 2020

    To głosy tych nowych instrumentów płyną na co dzień nad rybackim miasteczkiem, Puckiem.