Колокололитейное Искусство Bellfounding Campanology Kampanologie Людвісарствo Kampanologia Zvonařství Kampanologie Zvonárstvo Kampanológia Кампанология Glockenkunde

Ludwisarstwo.pl powołane zostało przez grupę badaczy i miłośników tej części rzemiosła artystycznego. Sztuka odlewania i obróbki przedmiotów ze stopów zawierających miedź współtworzy od tysiącleci światowy zasób dziedzictwa kulturowego. Uzbrojenie, ozdoby ciała, przedmioty kultu, posągi, rzeźby, tablice nagrobne i kommemoratywne oraz dzwony od zawsze wzbudzały podziw ze względu na cenę, wytrzymałość materiału oraz kunszt rzemieślników i artystów. Wyroby z brązu i spiżu stały się synonimami mocy, trwałości, bogactwa. Chcielibyśmy w ramach proponowanej formuły wymiany doświadczeń, wyników badań, a także emocji poznawać wraz z Państwem na stronach niniejszego portalu ekscytujący świat ludwisarstwa i kampanologii na ziemiach Rzeczypospolitej.
Zapraszamy do lektury i współpracy!

  1. 500 LAT KRAKOWSKIEGO ZYGMUNTA

    Pięćsetlecie dzwonu Zygmunta w Krakowie

    Poniżej publikujemy wywiad udzielony przez Piotra Jamskiego w Radio Podlasie

    Sub una Campana / Pod jednym Dzwonem – to krakowski projekt świętowania 500 lecia zawieszenia dzwony Zygmunt na wieży archikatedry wawelskiej. Składają się nań sesja naukowa, uroczyste zgromadzenie dzwonników wawelskich, msza święta, pokaz obrazu Jana Matejki „Zawieszenie dzwonu Zygmunta na wieży katedry w Krakowie w 1521 roku”, balet przygotowany przez krakowski zespół Cracovia Danza, konkursy muzyczne, spektakl multimedialny 9 lipca o godz. 21.00, zaś cztery dni później o godzinie 17.00 wyruszy Korowód Zygmuntowski z makietą dzwonu w naturalnej wielkości, która przemierzy ulice Krakowa by dotrzeć na Wawel.

    I tu wybrzmi dzwon nagrany Przez Pana…

    “Spiżowy kolos od 1521 roku rozbrzmiewa w czasie największych kościelnych świąt, ale też w ważnych dla narodu chwilach” i do dziś jest ważną częścią katedry.

    Razem ze mną jest historyk sztuki Piotr Jacek Jamski, który przybliży nam historię nestora dzwonów polskich…

    Dzwon Zygmunt czy Dzwon Zygmunta?

    Obie te formy są poprawne. Pierwsza odnosi się do imienia świętego Zygmunta Burgundzkiego, jednego z patronów instrumentu, a zarazem patrona fundatora Zygmunta I Starego. Obok przedstawienia plastycznego króla znajduje się przedstawienie św. Stanisława Biskupa. Św. Zygmunt to król Burgundów z VI wieku o dość burzliwym życiorysie zakończonym śmiercią w wyniku wrzucenia go z rozkazu Chlodomera króla Franków do studni. Uznany za pierwszego męczennika wśród chrześcijańskich władców, stanowił przez wieki wzór dla królów i książąt. Kult św. Zygmunta jest obecny na ziemiach Królestwa Polskiego od XII wieku, szczególnie w Katedrze płockiej, gdzie przechowywane są jego relikwie. Jeśli mówimy „dzwon Zygmunta”, to raczej akcentujemy rolę fundatora dzwonu, który przez świadków jego odlania i zawieszenia była zwany Magna Campana Regia – czyli Wielkim Dzwonem Królewskim.

    Przygotowania do odlewu kolosa rozpoczęto w roku 1520. Pracami kierował pochodzący z Norymbergi mistrz Hans Beheim. Przez kilka miesięcy był cyzelowany, by po spektakularnym inżyniersko wciągnięciu na wawelską wieżę 9 lipca 1521 roku, znalazł się na przeznaczonym mu miejscu. Pierwszy raz zadzwonił w wigilię wigilii uroczystego obchodu kolejnej rocznicy Bitwy pod Grunwaldem, czyli 13 lipca, by dwa dni później głosić chwałę Dynastii i Oręża Rzeczpospolitej.

    Może nieco liczb? Na przykład ile waży Zygmunt?

    Dzwon wawelski jest obecnie trzecim pod względem wagi instrumentem w Polsce. Jego waga to 9650 kg czyli prawie 10 ton, ma 242 cm średnicy dolnej czyli 13 łokci i 1 piędź, jego dzisiejsze serce waży 323 kilogramy.

    Ilu dzwonników musi go uruchamiać?

    Obecnie do bezpiecznego wzbudzenia dźwięku Zygmunta zatrudnionych jest jednocześnie 12 dzwonników. Kilku następnych jest w odwodzie. Jest to praca ciężka, wymagająca sprawności, siły fizycznej, gibkości, opanowania, umiejętnego współdziałania całego zespołu. Posługa w katedrze to niezwykle ważny element życia dla dzwonników, którzy wywodzą się z różnych środowisk. Obok profesora staje ramię w ramie rzemieślnik, by w chwilach uroczystych przez 8 minut bić i pięknym, dostojnym, głębokim głosem obwieszczać chwile ważne dla katedry, Krakowa i Polski.

    W promieniu ilu kilometrów można usłyszeć bicie dzwonu?

    Zygmunt wytwarza dźwięki ponad 110 decybeli, choć kiedy już stajemy w okolicach plant, jest to około 70 decybeli. Według krakowian słychać Zygmunta w odległości 30 kilometrów. Jest to prawdopodobne, ale czy tak daleko wypuszczałby się w czasie świąt prawdziwy mieszkaniec grodu Kraka? Myślę, że dźwięk jego, wzmocniony współczesnymi technicznymi rozwiązaniami, dociera znacznie dalej. Jestem przekonany, że barwa zygmuntowskiego dzwonu jest znana większości Polaków. To symbol potęgi Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego w czasie jego odlania, dowód pobożności Zygmunta I Starego, wielowiekowy znak trwałości dziejów Rzeczpospolitej. Jeden z najważniejszych polskich zabytków kultury materialnej i niematerialnej.

    Czy obowiązuje kalendarz, według którego uruchamiany jest Dzwon Zygmunt?

    To jest oczywiste! Chociażby z racji, że za pracę wymagana jest płaca. Tak się dzieje do dziś. Bezpośrednio po dzwonieniu dzwonnicy otrzymują zapłatę w gotówce, która choć jest niemal symboliczna, to na piwo w krakowskiej restauracji wystarczy. Tak na jedno piwo… Przed pięcioma wiekami dzwoniono Zygmuntem ponad 100 razy. W roku 1888 został przyjęty regulamin dla dzwonników zwany Ordynacją i od tego czasu mamy zaplanowanych około 30 dzwonień rocznie. Według Andrzeja Bochniaka, jednego z zasłużonych dzwonników wawelskich, dzwon Zygmunt wydał 12 milionów uderzeń.

    W jakim stanie jest obecnie dzwon Zygmunt, czy nie jest nadgryziony zębem czasu?

    Instrument ma się całkiem dobrze, w dobrej kondycji są jego struktura klosza, korona, jarzmo, drewniane oprzyrządowanie i konstrukcja nośna dzięki znakomitej opiece i regularnie przeprowadzonym pracom konserwatorskim, choć noszą ślady używania to to można ocenić jego stan na bardzo dobry. Kilkukrotnie miał problemy kardiologiczne, ale kto w takim wieku miałby serce jak dzwon. W XIX stuleciu serce było kilkukrotnie naprawiane, zaś w roku 2001 dokonano jego wymiany, przy czym nowe wydaje się sercem mocniejszym i trwalszym od pierwotnego. Jeśli nie wydarzy się coś nieprzewidzianego to dzwon ma szansę bić do czasu wytłuczenia jego ścian ponad 4000 lat. To jest perspektywa! Swoją drogą pierwotny hymn sportowych kibiców Cracovii, a od 1927 Wisły Kraków „Jak długo na Wawelu / Brzmi Zygmuntowski dzwon” odnosił się do wiary w trwanie tychże klubów, aż po kres funkcjonowania wawelskiego instrumentu. Jeśli jest to proroctwo to akcjonariusze przedsiębiorstw sportowych po podaniu naukowych obliczeń kampanologów mogą spodziewać się stałej i długoterminowej dywidendy.

    Czy obecne obchody będą miały wpływ na los innych dzwonów polskich?

    Mam nadzieję, że tak. Sukces medialny tych obchodów 500+ z całą pewnością uświadomi wielu z nas wagę i potrzebę funkcjonowania dzwonów w naszej audio sferze. Mam nadzieję, że rozpocznie się proces powoływania bractw dzwonniczych w innych miastach i ich mieszkańcy docenią fakt posiadania niepowtarzalnego instrumentu w swym otoczeniu. Mam nadzieję, że historycy sztuki i badacze dziedzictwa kulturowego dostrzegą potencjał badań nad historią ludwisarstwa.

    W czasie Mszy św. w katedrze na Wawelu z okazji 500. rocznicy zawieszenia Dzwonu abp Marek Jędraszewski modlił się, aby Zygmunt jak najczęściej dzwonił „Kościołowi na chwałę, Polsce na wielkość, Polakom na nadzieję”. Trudno nie dołączyć się do słów wypowiedzianych przez metropolitę krakowskiego.

  2. ZAKOPANY DZWON Z DUKLI

    Miłośnicy historii ze Stowarzyszenia Eksploracyjno-Historycznego „Galicja” oraz Prywatnego Muzeum Podkarpackich Pól Bitewnych w Krośnie odnieśli wielki sukces. Z inicjatywy dyrektora muzeum, Lesława Wilka podjęto próbę poszukiwań dzwonów ukrytych w czasie okupacji niemieckiej. Po przeprowadzeniu kwerend oraz wywiadów z miejscowymi mieszkańcami pamiętającymi czasy II wojny światowej grupa odnalazła na zboczu góry Zaśpit koło Trzcianny zakopany w roku 1941 dzwon. Osiemdziesiąt lat temu, 4 sierpnia 1941 wyszło z kancelarii Hansa Franka rozporządzenie władz Generalnego Gubernatorstwa dotyczące rekwizycji dzwonów, a tydzień później zarządzenia wykonawcze. Okupanci, odwołując się do sumień Polaków, które miały być poruszone walką armii niemieckiej z komunistyczną Rosją, wskazali dwutygodniowy termin koncentracji instrumentów i przewiezienia ich do hut w głębi Niemiec. Na całym obszarze Generalnego Gubernatorstwa doszło do masowych przemieszczeń dzwonów, za które miały odpowiadać władze starostw. W tym okresie z oddolnych inicjatyw społeczeństwa ukryto, zatopiono lub zakopano znaczną liczbę dzwonów. Podobnie postąpił wówczas jeden z zakonników dukielskich, który postanowił ukryć dzwony z kaplicy przy dawnej pustelni Jana z Dukli. Pustelnik Brat Paweł (Józef Ubas) doprowadził do zakopania przynajmniej dwóch dzwonów i po latach przekazał o tym wiedzę osobom mu pomagającym. Powojenna próba odkopania dzwonów pozwoliła przywrócić do użytku jeden z instrumentów o imieniu Michała Archanioła. Wykonano go w roku 1933 w ludwisarni Ludwika Felczyńskiego w Przemyślu jako jeden z trzech fundowanych w tym czasie dzwonów z okazji rocznicy 200 lecia beatyfikacji Jana z Dukli. Najprawdopodobniej należały one do oferowanej przez wytwórnię triady molowej cis (260 kg), E (150 kg) i gis (80 kg) lub durowej A (580 kg) Cis (290 kg) i E (150 kg), zaś za wymodelowanie dekoracji mógł być odpowiedzialny często angażowany przez ludwisarnię rzeźbiarz Józef Wilk. Po zmierzeniu i zważeniu instrumentu wiszącego obecnie na tymczasowej dzwonnicy będzie można wskazać z większą pewnością, jaki zestaw został zamówiony do kaplicy i jakiego instrumentu trzeba jeszcze odszukać lub doprowadzić do ponownego odlania, tak by w przyszłości przywrócić oryginalne brzmienie zestawu. Szczęśliwie na terenie Pustelni odnaleziono serce wykopanego dzwonu, tak że tego samego dnia można było usłyszeć jego głos.

    Los trzeciego dzwonu nie jest znany. Być może został on zarekwirowany przez Niemców i zapewne przelany, choć jest prawdopodobnym, że oddalona od centrum administracyjnego okupanta Pustelnia Jana z Dukli nie oddała żadnego instrumentu na potrzeby walki z bolszewizmem. Życzymy Kolegom z Podkarpacia dalszych sukcesów i mamy nadzieję, że przykład tegoroczny przyczyni się do podjęcia przez inne podobne grupy kolejnych inicjatyw odzyskiwania ukrytych dzwonów.

    DEKORACJE:

    Dzwon 1 (odnaleziony po II wojnie światowej): „W 200-TNĄ ROCZNICĘ BEATYFIKACJI / OFIARUJĄ TEN DZWON BŁ. JANOWI / MIESZKAŃCY MIASTA DUKLI / I CAŁA OKOLICA”; „W ODLEWNI / LUDWIKA FELCZYŃSKIEGO / W PRZEMYŚLU”. Plakieta z wizerunkiem Michała Archanioła oraz prośbą o modlitwę wstawienniczą.

    Dzwon 2 (odnaleziony w 2021 r.): „W 200-TNĄ ROCZNICE BEATYFIKACJI R. 1933 / OFIARUJĄ BŁ. JANOWI Z DUKLI / ŚLĄZACY I WIELKOPOLANIE”. Plakieta plakietę z wizerunkiem św. Franciszka z Asyżu wraz z prośbą o modlitwę wstawienniczą „ŚW. FRANCISZKU MÓDL SIĘ ZA NAMI”.

    Serdecznie dziękujemy Stowarzyszeniu Eksploracyjno-Historycznemu „Galicja” oraz Prywatnemu Muzeum Podkarpackich Pól Bitewnych w Krośnie za możliwość publikacji udostępnionych fotografii.

    PJ

  3. POŻYCZONE DZWONY

    Dzwony pożyczone. Studia historyczne i prawne nad problematyką strat dóbr kultury to najnowsza, wydana w 2020 roku przez Instytut Zachodni publikacja dr hab. Marcelego Tureczka, współzałożyciela portalu ludwisarstwo.pl. Dotyczy ona prawnych aspektów dziedzictwa kulturowego dawnych niemieckich prowincji wschodnich. Na przykładzie przemieszczanych w czasie II wojny światowej dzwonów, autor poddał analizie nieznane dotychczas materiały archiwalne, w sposób erudycyjny opisując jeden z wielu węzłowych sporów niemiecko-polskich dotyczących obiektów kultury. Generalizując, przynależność poszczególnych zabytków rozpatrywana jest przez stronę polską i niemiecką z dwóch przeciwstawnych pozycji. Pierwsza odwołuje się do zasady partynencji terytorialnej i opierając się na Konwencji Haskiej, postuluje pozostawienie lub przywrócenie danych obiektów do ich pierwotnej lokalizacji. Druga wskazuje na niezbędność funkcjonowania obiektu z grupą osób, która przyczyniła się do jego powstania lub współtworzyła wzajemne związki. W przypadku olbrzymich zmian społecznych, narodowościowych, wyznaniowych i administracyjnych, jakie nastąpiły na omawianym obszarze po zakończeniu II wojny światowej status dziedzictwa kulturowego nadal pozostaje w fazie ścierania się poglądów. Publikacja Marcelego Tureczka z całą pewnością przyczynia się do poznania przyczyn i mechanizmów działań podejmowanych lub zaniechanych przez obie strony sporu. Uwypuklenie prawnych aspektów, które determinowały i nadal determinują postawy współczesnych wobec dziedzictwa na coraz bardziej uwspólnianym obszarze świadomości historycznej, ma szansę przyczynić się do zrozumienia wzajemnych postaw. Daje również nadzieję na wypracowanie ujednoliconego podejścia do problemów rozpoznania i dalszego funkcjonowania obiektów kultury materialnej, w tym dzwonów, jako nośników kultury i pamięci.

    Publikację można zamówić pod adresem: https://www.iz.poznan.pl/ksiegarnia/pl/strona-glowna/192-dzwony-pozyczone.html

    22 stycznia o godzinie 15.00 będzie możliwość posłuchać autora w czasie spotkania on-line organizowanego przez Instytut Zachodni.